Warning: session_start() [function.session-start]: open(/tmp/session/sess_s7lll59jb8pc2ci2j3u53aobt5, O_RDWR) failed: Permission denied (13) in /home/prac/jstar/WWW/kajakblog/wp-content/plugins/wordpress-automatic-upgrade/wordpress-automatic-upgrade.php on line 92
kajakowy blog *j

kajakowy blog *j

22-01-2010

Po co ster w kajaku?

Filed under: Ogólne — jstar @ 8:20

Co prawda pisałem o tym kiedyś, ale w końcu ja, to tylko ja. Tutaj autorytet wyjaśnia to samo:

Pozwolę sobie przetłumaczyć: “Jeśli Twój kajak nie ma steru, nie przejmuj się. Ster nie jest ważnym elementem wyposażenia. … ster nie służy przede wszystkim do skręcania, tylko pomaga utrzymać kierunek, kiedy chcesz płynąć prosto (39-45 sekunda filmu) … ster przyda się, jeśli często pływasz po otwartych akwenach…” – tłumaczenie jest dość dowolne, ale myślę, że oddaje esencję przekazu. Przy okazji zwróćcie uwagę jak ładnie i prosto Whiting wyjaśnia, dlaczego kajak skręca pod wiatr.

20-01-2010

Piosenka noworoczna

Filed under: Humor — jstar @ 21:47

Za górami, za lasami, kanionami
Pobiły się dwa Condory
Pijarami

Hej Condory, nie bijta sie
Ma tefałen dwa programy
Podzielita sie

18-01-2010

Krowa, która głośno ryczy albo o lekceważeniu Internautów

Filed under: Ogólne — jstar @ 14:09

Rozpocznijmy od krowy. Stare przysłowie mówi, że krowa, która głośno ryczy, daje mało mleka. Właśnie to przyszło mi do głowy, kiedy zastanawiałem się nad wnioskami płynącymi z ostatnich dyskusji o systemie oceny umiejętności kajakarza w grupie dyskusyjnej pl.rec.kajaki. Zaraz wyjaśnię, co mam na myśli. Otóż po pierwsze z wielu wypowiedzi wynika jasno kompetencja autorów w dziedzinie posługiwania się klawiaturą i potoczystego snucia teoretycznych rozważań na tematy rozmaite, ale z materią kajakową związane bardzo luźno. Potrafią pisać potoczyście, długo i barwnie, ale konkretów z ich wypowiedzi da się wycisnąć niewiele. Postaram się nie wpadać w ten ton i swoje uwagi sformułować możliwie krótko i precyzyjnie.

Na pytanie ,,Czy w Polsce potrzebny jest uporządkowany system opisujący umiejętności kajakarza?” odpowie twierdząco każdy, kto miał cokolwiek do czynienia ze szkoleniem.

Potrzeba spójnego, obiektywnego i możliwie precyzyjnego systemu oceny umiejętności jest oczywista w każdym rodzaju kształcenia. Bez niego nie jest możliwa ani ocena rezultatów szkolenia, ani nawet sensowne zaplanowanie jakiegokolwiek kursu, poza absolutnie podstawowym: ucząc dowolnej zaawansowanej umiejętności opieramy się na już wcześniej opanowanej bazie. Jeśli szkolenie ma być prowadzone przez więcej niż jeden zespół, to niezbędny jest mechanizm umożliwiający przekazywanie kursanta i wiedzy o nim w taki sposób, żeby szkolenia nie trzeba było wciąż zaczynać albo od początku, albo od drobiazgowego przeegzaminowania kandydata.

System potrzebny jest także każdemu, kto ma ambicje rozwoju swoich umiejętności. Konfrontacja ze zgromadzonym w jednym miejscu zestawem sklasyfikowanych według stopnia trudności i przydatności wymagań pozwoli ocenić swoje miejsce i zaplanować dalszy rozwój. Istnienie precyzyjnie zdefiniowanego, obiektywnego systemu oceny uniezależni możliwość zdobywania kolejnych stopni od widzimisię egzaminatora, czy instruktora. Egzaminowany będzie dobrze wiedział czego i w jaki sposób będą od niego wymagać. Jeśli uzna egzamin za stronniczy, to może łatwo zażądać jego powtórzenia i mieć pewność, że inna komisja będzie sprawdzać to samo.

System przydałby się wreszcie każdemu kajakarzowi choćby przez wskazanie, jakie w ogóle umiejętności istnieją (raczej nie opanujemy eskimoski, jeśli nie dowiemy się wcześniej, że coś takiego istnieje) i stworzenie obiektywnego systemu pozwalającego z grubsza ocenić kompetencje potencjalnego instruktora. Oczywiście, wskazanie, że pan X ma 5, a pan Y tylko 3 ,,gwiazdki” (,,paski”, ,,kropki”, ,,wiosełka” albo ,,kreski” pasują równie dobrze) nie jest jeszcze jednoznacznym stwierdzeniem, że pan X nauczy więcej, ale jednak jakimś wskazaniem będzie. Do istniejącego systemu weryfikacji mogą dopasować się kursy i szkółki. System będzie wskazywał, jaki powinien być program kursów i co powinien umieć instruktor. Nikt na tym nie straci, a szkolący się zyskają co najmniej zgrubną orientację, co może im określony kurs dać.

No tak. Ale czy system nie niesie ze sobą jakichś zagrożeń? Wielu uczestników dyskusji podkreślało, że może on być wykorzystany do stworzenia ,,kagańca”, który będzie stosowany do ustalania, komu pozwolić pływać po rzece R, albo korzystać z wypożyczalni W. Cóż, można się bać wielu rzeczy, ale akurat w tym przypadku obawy zdają się być mocno hipotetyczne. Rozpocznijmy od państwowych uprawnień. Nie wiem, czy ktokolwiek z Was widział rozporządzenie lub ustawę, w której wyliczone są szczegółowo jakiekolwiek konkretne, fachowe wymagania na uprawnienia instruktora lub trenera? Tego typu przepisy cedują takie szczegóły na uregulowania obowiązujące we właściwych związków sportowych. Tak było i w przypadku IRR – i wtedy okazało się, że ani w PZKaj ani w PTTK nie ma spójnego systemu szkolenia w zakresie turystyki. Wynikł z tego chaos i w konsekwencji mnóstwo kursów IRR organizowanych przez ,,Wyższe Szkoły Turystyki i Menedżmentu w Pipidówce Górnej” albo ,,Firmy Ogólnoszkoleniowe o Profilu Niezabardzo”. Nie było mechanizmu przenoszenia istniejących uprawnień, duża część starej kadry poczuła się urażona tym, że ktoś wyrzucił ich uprawnienia do kosza. A dlaczego wyrzucił? Bo nie było prostego systemu, który pozwoliłby je zweryfikować.

Tutaj dochodzimy do najbardziej istotnej części całej sprawy. Otóż w momencie wprowadzania IRRa w Polsce nie istniał powszechnie akceptowany system oceny kwalifikacji w zakresie turystyki kajakowej. KTKaj PTTK i KT PZKaj tworzyli właściwie ci sami ludzie (a w każdym razie ludzie, którzy dobrze się znali i razem pływali), ale nigdy nie doprowadzili współpracy do takiego poziomu, żeby wypracować wspólny system. Ludzie zdobywali równolegle i uprawnienia PTTK i PZKaj, przy czym zasady przyznawania tych uprawnień były w miarę precyzyjne tylko w wypadku stopni najniższych. IRR mógłby to może ujednolicić, ale nie miał szans dwóch względów: po pierwsze jest oderwanym od rzeczywistości, administracyjnie wprowadzonym systemem ,,porządkującym” rzeczywistość urzędniczą, a po drugie – zaczynał od zera, mając się nijak do istniejącej już kadry. Można podejrzewać, że istnienie powszechnie uznanego systemu wymagań nie zaszkodziło by kajakarstwu, a pomogło obronić się przed negatywnymi skutkami państwowych regulacji. Tak było w związkach, które miały takie systemy szkoleń.

Czy system może ograniczyć komukolwiek dostęp do wypożyczalni lub spływów? Powiedzmy sobie szczerze: 99.99% występujących u nas akwenów kajakowych to wody stosunkowo bezpieczne. Wyjątkiem są 3-4 rzeki górskie, które wystarczający poziom wody mają przez 5 dni w roku i duże jeziora, gdzie zagrożenie wiąże się z możliwością pogorszenia pogody. Wypożyczalnie powstają przy szlakach najbardziej popularnych, a ich właściciele dbają najbardziej o zarobek. W czasie tegorocznego spływu Wkrą miałem okazję zaobserwować, że właściciele wypożyczalni nie tylko nie wymagają od klientów żadnych udokumentowanych umiejętności, ale nawet nie martwią się widząc, że schodzący na wodę klient wypił w trakcie transportu nad wodę 4 piwa i konsumuje 5 przy znoszeniu kajaka z przyczepy nad rzekę. Obawa, że taki właściciel wypożyczalni będzie wymagał ,,papierów” jest naprawdę zabawna.

Podobnie ma się zresztą rzecz ze spływami. Najbardziej obecnie wymagająca impreza, wyścigi na Kamiennej, gromadzą corocznie kilkadziesiąt osób, które mają ochotę spłynąć odcinek stosunkowo łatwej obiektywnie, ale na warunki polskie ekstremalnie trudnej rzeki. Czy ktoś tak kiedyś kogoś pytał o kwalifikacje? Nie pamiętam. Pamiętam rok, w którym na skutek wysokiego stanu wody Kamienna była rzeczywistym zagrożeniem dla większej części zawodników startujących wtedy w Triathlonie Górskim. Czy organizatorzy zakazali komukolwiek zejścia na wodę? Nie – tłumaczyli tylko, że próba spłynięcia Kamiennej przy tym stanie wody wymaga dużych umiejętności i wiąże się z poważnym zagrożeniem. Ale kto chciał – na wodę schodził. Tak samo jest i teraz – gdyby którykolwiek z dyskutantów wyrażających na p.r.k obawy o uniemożliwienie dostępu do spływu na Kamienną przyjechał, to zostanie przyjęty z otwartymi ramionami, spuszczony na wodę i wyciągnięty z niej po kabinie na pierwszym zakręcie.

Czy powstający system jest idealny? Moim zdaniem, wyrażanym zresztą wielokrotnie na forum FOK, nie jest. Jaka jest jego największa wada? Wydaje mi się, że nowy system powstaje w oderwaniu od praktycznej rzeczywistości szkoleniowej. W normalnych środowiskach takie systemy są tworzone latami, jako wynik gromadzonych przez wiele sezonów i wiele osób praktycznych doświadczeń szkoleniowych. Za ,,gwiazdkami” BCU stoi kilkadziesiąt lat doświadczeń i wiele tysięcy ludzi, którzy na szkoleniu zjedli zęby: wiedzą, co istotne, a co nie, czego uczy się łatwo, a czego trudno. Brytyjski system powstał więc jako wewnętrznie wypracowane zasady i dobre praktyki szkoleniowe, z których wynikła wiedza o klasyfikacji i sposobie oceny umiejętności. System, za którym od początku stała realna, silna organizacja, mająca materialną i ludzką bazę do praktycznego wdrożenia. Właściwie, to nawet trudno mówić tu o wdrożeniu, bo system był pochodną szkolenia, a nie odwrotnie.

U nas sprawę stawia się na głowie. Zamiast organizować szkolenia w klubach, próbować unifikować te szkolenia (wspólne programy, egzaminy, materiały szkoleniowe), rozpoczęto pracę od czapki. W zespole pracującym nad nowym systemem są ludzie z dużym doświadczeniem szkoleniowym, ale niektórzy autorzy wymagań jednocześnie uczą się, jak szkolić. Zamiast wiedzy fachowej popartej doświadczeniem proponuje się ,,szerokie konsultacje”, które miałyby uzupełnić brak pewności siebie widoczny u niektórych ,,ojców systemu”. Do tego jeszcze pośpiech. On zdecydowanie jest najgorszym doradcą, bo co, jak co, ale programy szkoleń wymagają naprawdę głębokiego namysłu i, gdzie to tylko możliwe, wypróbowania w praktyce.

Jak widać nie jestem entuzjastą nowego systemu. Mam też alternatywne, moim zdaniem lepsze, rozwiązania. Ale, w odróżnieniu od krytyków z p.r.k nie uważam, że pomysł nadaje się do kosza. Realia są takie, że całościowego systemu szkolenia kajakarzy w Polsce nie ma w ogóle. Kilka firm i organizacji organizuje kursy i szkolenia pokrywające pewne wycinki całego możliwego spektrum kajakowej wiedzy. Te kursy są często prowadzone na dobrym poziomie, ale wszystkim przydałaby się ich unifikacja i ujednolicenie. Tak, aby pan X mieszkający w mieście Y mógł na przykład rozpocząć szkolenie w klubie KYK, a potem kontynuować je według co najmniej zbliżonego programu w firmie EKS wiedząc, że nie marnuje czasu. Ten cel można osiągnąć wieloma drogami. Może się okazać, że droga wybrana przez inicjatorów FOK jest lepsza od mojej, choćby przez to, że znaleźli się ludzie, którzy chcą nią iść. Nieważne z jakich powodów – być może chcą lansować siebie, lub swoje firmy/organizacje. Ale ważne jest to, że chcą cokolwiek robić, a nie tylko koncentrować się na sobie i swojej wolności.

Rozpoczęliśmy na krowie i na krowie i lekceważeniu skończymy. Przejrzałem, to prawda, dość pobieżnie, całą dyskusję, która przewaliła się przez wątki p.r.k. Szukałem konkretnych, praktycznych propozycji alternatywnych dla nowego systemu. Zapamiętałem merytoryczną uwagę Mariana, któremu nowy system wydaje się nieliniowy, proponując 3 bardzo łatwe i następnie 2 stosunkowo trudne do zdobycia stopnie. Poza tym była ,,odkrywcza” propozycja: “…Zajęcia z kajakarstwa w szkołach,( -> .Cz ), więcej otwartych spływów, Zachęcanie przez kluby (popłyń raz z nami za free, zobacz jak jest)taki przyjazny społeczny klimat…”, przekonanie, że “Poprawę może przynieśc tylko działanie rządu, mediów etc.”. Najbardziej konkretny post p. Bajkowskiego zawierał propozycje uściślenia i ewentualnego przeniesienia wymogów stawianych na poszczególne stopnie, ale też żadnej alternatywy. Całym efektem dyskusji w p.r.k była więc wielka ciemna chmura, w której mocno grzmiało, ale spadło z niej zaledwie parę kropli. Nic z tego raczej nie wyrośnie.

Zarzut ,,lekceważenia opinii Internautów” i ,,wywyższania się” można więc uznać za uzasadniony. Nietrudno poczuć się bardziej komfortowo od kogoś, kto poza krytyką działania za samo działanie nie ma wiele do zaproponowania i trudno nie lekceważyć propozycji, których nie ma.

Wniosek? Cóż, moim zdaniem jasno widać, że demokracja przydaje się do różnych rzeczy, ale niestety nie zastąpi kompetencji.

22-12-2009

Wesołych i Do Siego!

Filed under: Ogólne — jstar @ 21:44

9-12-2009

O jenylku!

Filed under: Ogólne — jstar @ 23:50

Albo, jak to teraz młodzież mówi: łał!

To definitywnie jest rodeo, a nie fristajl.

21-11-2009

III MM we freestyle’u

Filed under: Ogólne — jstar @ 2:15

jest naprawde fajnie!

27-10-2009

Pomożecie? ;-)

Filed under: Szkolenia — jstar @ 19:34

Uta zwróciła się z prośbą o zorganizowanie doszkolenia dla sędziów. A ja nie mam czasu, a do tego, jak się zorientowałem, brak jest uporządkowanych materiałów szkoleniowych. Pomyślałem więc, że zacznę od zrobienia strony, na której będzie można zebrać opisy figur i, co ważniejsze, także linki do filmików. Na razie nie wygląda to zbyt imponująco, ale może ktoś pomoże?

Tu można obejrzeć bieżącą wersję.

25-10-2009

Czy ktoś jeszcze pamięta Łabę?

Filed under: Ogólne — jstar @ 20:45

To była kiedyś podstawowa rzeka w Czechach. Mieszkało się na Autocampie w Vrchlabi i właśnie na Łabę było najbliżej. Niestety: najpierw zamknęli souteskę, potem wprowadzili ograniczenia na odcinku przed souteską, a do tego jeszcze zrobiło się daleko, bo lepiej mieszkać w Korenove. A szkoda.
Zobaczcie filmik z zawodów na odcinku już w Vrchlabi – prawda, że niezła rzeczka?

Uwaga: trzeba sporo cierpliwości, żeby doczekać, aż się to załaduje.

Nie dajcie się nabrać

Filed under: Ogólne — jstar @ 11:07

Początek to troszkę nudnawe WW 3 na desce do prasowania, ale potem 3 minuty bardzo fajnych ujęć z kamery na kasku, filmującej do tyłu. Ciekawe.

Taylor Robertson SUP from Ben Stookesberry on Vimeo.

21-10-2009

Jak kto woli…

Filed under: Sprzęt — jstar @ 22:48

można na siedząco, można na stojąco. Deski napędzane wiosłami (Stand Up Paddling – SUP boards) zaczynają dopiero zdobywać popularność, a tu mamy już pierwszą hybrydę:
.

Zaprojektowano to z myślą o wędkarzach. Rzeczywiście, czego mi najbardziej brakowało przy wędkowaniu z kajaka, to możliwość stanięcia w łódce – żeby precyzyjniej rzucić blachą, albo żeby po prostu widzieć więcej. No i jest – szkoda, że już przestałem łowić ;-)

Older Posts »

Powered by WordPress


Warning: Unknown: open(/tmp/session/sess_s7lll59jb8pc2ci2j3u53aobt5, O_RDWR) failed: Permission denied (13) in Unknown on line 0

Warning: Unknown: Failed to write session data (files). Please verify that the current setting of session.save_path is correct (/tmp/session) in Unknown on line 0